Podwyżka cen biletów spowodowała, że ludzie zaczęli jeździć na gapę

Wpadka ZTM z podaniem zawyżonej kwoty zeszłorocznych przychodów ze sprzedanych biletów to tylko kropla, która przelała czarę goryczy w sprawie komunikacji miejskiej w stolicy.

Nie mam wątpliwości, że dane, które zostały opublikowane, są dla ZTM fatalne. W mojej ocenie pokazują, że ludzie zaczęli jeździć na gapę. Pikanterii dodaje fakt, że zwolnienia dokonane w ZTM w tym roku dotyczyły kontrolerów, mimo iż wiadomo było, że kontroli jest przeprowadzanych zbyt mało. Przerost zatrudnienia w ZTM jest niemal wszędzie, z wyjątkiem komórki kontroli biletów.

Jestem też szczerze zdziwiony, że przy projekcie tak dużych cięć w komunikacji, zmiany w rozkładach jazdy nie zostały dokonane na początku roku i były bardzo powierzchowne, nie sięgnięto po wiele dostępnych rezerw. Ograniczenia pracy eksploatacyjnej, wykonane na początku lata, były zrobione zbyt późno i mogą nie starczyć na oszczędności, jakie zaplanowano w ZTM na ten rok. Mimo przerostu zatrudnienia, koszty były tam nadal rozdmuchiwane jeszcze w zeszłym roku – to było działanie nieodpowiedzialne zarówno wobec miasta, jak i samych pracowników ZTM.